środa, 28 sierpnia 2013

Internet rzeczy - totalna kontrola



Wiel­ki Brat patrzy!
George Orwell

Świat się zmienia na naszych oczach. Trudno powiedzieć, czy na lepsze, czy na gorsze. Internet ma zaledwie 25 lat, a już dziś nie można sobie wyobrazić bez niego życia. Co ciekawe już niedługo uczestniczyć w nim będą wszystkie rzeczy i to w dodatku aktywnie. Będą mogły się ze sobą łączyć i informować o swoim stanie oraz przekazywać informacje o tym, co się dzieje w ich otoczeniu. Powstaje również Internet rzeczy  IoT - Internet of Things.
Nie jest wykluczone, że zmieni to nasz stosunek do rzeczy, które nabędą pewnej autonomii i …życia. Pralki, grzejniki, lodówki i inne sprzęty w jakie wyposażone są nasze mieszkania staną się elementami globalnej Inteligentnej Sieci.
Twoja lodówka wcale nie będzie potrzebowała z tobą rozmawiać, aby pozamawiać w sklepie wszystko, co dla ciebie potrzeba. To znaczy, to co ona uważa, że ty potrzebujesz. Teoretycznie już niedługo jest możliwa taka wymiana zdań:
Otwierasz lodówkę. Patrzysz, patrzy i nie widzisz.
- Nie ma piwa.
- Nie ma - spokojnie odpowiada lodówka
- Co to ma znaczyć? – pytasz zirytowany
- Drogi użytkowniku Stefan. Skontaktowałam się z wagą domową i pobrałam twoje analizy lekarskie. Cukier za wysoki i ważysz o siedem kilo za dużo. Piwo w tym miesiącu wykluczone. Miłego dnia.
- Jak to wykluczone? Ja chcę piwo do cholery! – krzyczysz.
- Niestety. Bardzo mi przykro. Wedle ustaleń WHO i ustawy nr 234/2015 alkohol można pić tylko przy względnie dobrym stanie zdrowia. Jest też niewskazany w silnym stresie i zaburzeniach afektywnych. Drogi użytkowniku Stefan napij się ciepłej wody i głęboko oddychaj: raz…dwa…
- Stary gracie wyrzucę ciebie za okno! Dawaj piwo!- i kopiesz ile siły w drzwi.
- Twoja groźba została nagrana i przesłana do rejonowej komendy policji! Za siedem minut zjawi się patrol. Proszę przygotować dokumenty. Miłego dnia!
To być może wcale nie taka odległa przyszłość. Z drugiej strony, jak taka lodówka nakupuje za dużo towarów w sklepie, to kto będzie odpowiadał za długi? Czy będzie można powiedzieć, że masz lodówkę zakupoholiczkę?
Firma PricewaterhouseCoopers szacuje, że w roku 2020 do Internetu w Polsce może być podłączonych 70 mln urządzeń. (Onet.pl)
Samochód sam będzie uzupełniał benzynę, a jak tak dalej pójdzie sam wymieni sobie dyferencjał i zmieni felgi na modniejsze. Może nawet zrobi sobie extra tubing. Ciekawe czy powstaną takie modele, które będą mogły dogadać się z fotoradarami i uniknąć mandatu?
Nawet pochorować nie będzie można w domu spokojnie, bo zaraz będziemy podłączeni do urządzeń, które na łożu boleści będą monitorować wszystkie nasze parametry życiowe. Być może nawet to, czy leżysz w łóżku. Ciekawe tylko, jak sobie ta sztuczna inteligencja poradzi z kupowaniem bez recepty albo refundacją recept.
Już teraz wokół nas istnieją „żywe rzeczy”, często bardziej żywe niż członkowie naszych rodzin. Kupując jakąś rzecz, kupuje się symbol, a nie towar. Przypisuje nas do specyficznej grupy i powoduje, że zaczynamy zachowywać się w określony sposób. Realna wartość przedmiotu jest bardziej wyznaczana przez wpływ otoczenia, niż przez jej rzeczywistą jakość i właściwości. Żywe rzeczy mówią nam, co mamy robić. A, co będzie kiedy te i tak żywe rzeczy zaczną reagować na nasze zachowanie?
Kiedy nawet twój licznik prądu nabierze rozumu?
Energa wraz z Instytutem Energetyki w Gdańsku rozpoczynają pierwszy w Polsce projekt zastosowania tzw. inteligentnych sieci energetycznych. Próbne systemy, m.in. zdalnego odczytu liczników, ruszyły na Helu - poinformowała we wtorek Energa.(wp.pl)
Stwarza to wiele nowych możliwości dotyczących oszczędzania energii i przyłączania do sieci małych wytwórców energii, a także optymalizowania jej zużycia. Mało tego. Wedle założeń Microsoftu taka inteligentna sieć będzie miała zdolności do autodiagnozy i będzie mogła sama siebie leczyć. Jak coś nawali sama może zadysponować wysłanie pracowników w miejsce awarii.
Urządzenia włączone do Inteligentnej Sieci osiągną nowe możliwości “Lodówki i zamrażarki, klimatyzatory pokojowe, kontrolery wymiany powietrza i pompy basenowe, które jeśli będą podłączone do inteligentnej sieci, będą mogły potencjalnie komunikować się z innymi urządzeniami w domu i włączyć wymianę informacji pomiędzy kontrolką dostępu z urządzeniami sieciowymi, takimi jak komputery osobiste, telewizory, i smartfony. W przyszłości takie połączenia mogłyby umożliwić preferencyjne działania systemów elektroenergetycznych, gdy koszty są niższe lub jeśli odnawialne źródła energii będą bardziej dostępne.”(prisonplanet.pl)
Konsekwencją wprowadzenia tego systemu będzie możliwość szpiegowania ludzi za pomocą urządzeń elektrycznych będących w ich domu. Podsłuchiwać nas będzie mógł nasz własny czajnik, czy kontakt, nie mówiąc o lodówce. Nie uciekniemy przed zintegrowaną inteligentną siecią. Przedstawiciele wszelkich możliwych jawnych i tajnych służb i policji już z zadowoleniem zacierają ręce.
IoT - Internet rzeczy jest tworem wielkich korporacji takich jak Cisco, Microsoft, IBM, Intel. Oprócz tego, co już powiedzieliśmy warto dodać, że według założeń projektantów każdy produkt będzie miał RFID (Radio Frequency Identification). Oznaczenie dzięki, któremu będzie można monitorować całą jego historię życiową. Od narodzin – jeśli można tak powiedzieć - do śmierci na śmietnisku. Będzie można zbierać wszelkie dane na przykład gdzie przebywał i jak był użytkowany.
Chipy będą miały charakter pasywny, czyli takie, które będą reagowały, kiedy się znajdą w polu czytników i aktywny – takie, które same będą nadawały sygnał radiowy. Wynika z tego jasno, że będzie można prawdopodobnie skutecznie zabezpieczyć rzeczy przed kradzieżą.
Dzięki nim będzie można zlokalizować wszystkie rzeczy poprzez przeglądarki, takie jak Google, a także wpisać w działanie urządzeń określone parametry funkcjonowania (na przykład działanie klimatyzacji reagującej na obecność człowieka).
Internet rzeczy pozwalający lokalizować rzeczy jest krokiem do Internetu ludzi, w którym przy pomocy biometrii będzie można znajdować każdego z nas. To nie koniec. Planuje się powstanie osobistych czarnych skrzynek, które w założeniu byłyby pomocne w ochronie zdrowia, pracy, czy treningu sportowym.
Wiele wskazuje na to, że zmieni się samo pojęcie prywatności. System będzie mógł zbierać i integrować wszelkie sygnały i informacje płynące z otoczenie człowieka, jak i z niego samego i analizować je w czasie rzeczywistym. Takiej władzy nie mieli nigdy nawet tacy władcy jak Stalin, czy Hitler. Prorocze wizje Georga Orwella stają się faktem.



piątek, 14 czerwca 2013

Narcystyczne organizacje




Może ich spotkałeś na swojej drodze.
Roman to żywe uosobienie człowieka sukcesu. Jest szefem - współudziałowcem dużej firmy reklamowej, zarabia kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie a może i więcej. Pracownicy to członkowie jego plemienia, którego on jest wodzem i dlatego winni mu podziw i posłuch. Jest bezwzględny i okrutny, i często ociera się o granice prawa. Manipuluje ludźmi, kłamie w „żywe oczy”. Głęboko przekonany o swojej niezwykłej wartości. Zajęty wyłącznie realizacją własnych potrzeb. Firma to jego szyld reklamowy.
Ewa pracuje jako działacz (animator) w „kulturze”. Jest ceniona w swoim środowisku. Kiedy z nią rozmawiasz,  peroruje wyłącznie o sobie i swoich sprawach. Drugą jej pasją jest oplotkowywanie bliźnich - o każdym ma na podorędziu coś paskudnego do powiedzenia. Mnóstwo pieniędzy wydaje na stroje. Liczy się wyłącznie wizerunek zewnętrzny, prawa jej działań i firmy, w której pracuje,

Ci ludzie, jeśli uznają, że możesz się im do czegoś nadać – stają się nader mili i sympatyczni. I bardzo zakochani. Wyłącznie w sobie samych. Choć zdaniem Ericha Froma narcyz nie umie kochać ani innych, ani samego siebie. Tak na dobrą sprawę, nie potrafi też zarządzać. Zdaniem psychologa Leszka Mellibrudy w Stanach Zjednoczonych aż 35 proc. nietrafionych decyzji menedżerskich obciążonych błędami wynikającymi z narcystycznego sposobu zarządzania.[1]
Osobnika narcystycznego interesuje tylko osiągnięcie celu, a jeśli cel firmowy jest tożsamy z jego celem osobistym – przed niczym się nie cofnie, aby go osiagnąć. Sukces jest wysoko opłacany i przynosi zaszczyty, czyli wszytko to, co jest jemu potrzebne do życia. W sytuacjach niejasnych tacy ludzie, stojący na czele organizacji dla wielu mogą wydawać się atrakcyjni, ponieważ forują zdecydowane rozwiązania a wtedy podjęta decyzja (choćby nie do końca słuszna), daje poczucie znalezienia kierunku działania w chaosie. Być może dla tych powodów – zdaniem niektórych badaczy – typ narcystyczny jest coraz częściej spotykany na wysokich stanowiskach menedżerskich, ponieważ pomiędzy organizacjami toczy się bezwzględna walka o pieniądze i narcyz może być w niej przydatny.
Bardzo pewni siebie narcystyczni przywódcy mogą być skuteczni, ale tylko do pewnego stopnia, do pewnego progu, którego nie są w stanie przekroczyć. Czasem zdarza się narcyz przywódca odniesie sukces ale zazwyczaj ten styl dowodzenia organizacją prowadzi do kłopotów lub wręcz katastrof.
Dla wielu narcyzm jest jednoznacznie zły a jego przedstawiciele to ludzie, o których napisaliśmy wyżej. Daniel Goleman zauważa, że ma on też i swoją „jasną stronę”, kiedy jest oznaką zdrowej pewności siebie i jest to postawa, która polega na posiadaniu dobrego zdania na swój temat, dzięki czemu możemy wykorzystać swoje talenty jak najpełniej. Niemniej przekroczenie „cienkiej, czerwonej linii” jest bardzo odczuwalne – nie dla samego narcyza, a dla jego otoczenia.
Istnieje prosty miernik stopnia toksyczności narcyzmu. Jest nim empatia, czyli zdolność odczuwania stanów psychicznych innych ludzi (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość. Im dany człowiek ma mniejszą zdolność do empatii, tym jego narcyzm przybiera bardziej patologiczne oblicze.
Osoby narcystyczne często szukają chwały w ryzykownych zawodach, aby zdobyć podziw i poklask otoczenia, co jest ich głównym motywem działania.
Goleman twierdzi, że niektórzy z nich mają szansę na pozytywne zachowania, o ile są otwarci na krytykę ludzi, do których mają zaufanie. Umożliwia im do adekwatne reagowanie na wymogi rzeczywistości i dokonywanie refleksji nad własnym zachowaniem i działaniem. A nawet z dystansem i humorem komentowanie swojego działania. Ci nieliczni potrafią na podstawie nowych informacji modyfikować swoje działania. Pozostaje jednak wątpliwość, czy takie osoby można dalej nazwać jeszcze narcyzami.
Szefów o niezdrowej osobowości narcystycznej można poznać po tym, że bardziej im zależy na podziwie niż na osiągnięciu długofalowych celi firmy. Podejmują śmiałe działania, nie dla osiągnięcia rezultatów, ale ich motywem jest uzyskanie chwały i aplauzu dla samego siebie.
Zazwyczaj zmierzają do osiągnięcia swoich zamierzeń za wszelka cenę nie zważając, jaki to może mieć wpływ na innych ludzi.
Ich brak empatii i egoizm powoduje, że mogą podejmować decyzje, które dla wielu ludzi są osobistą katastrofą (często dla większości członków organizacji), kiedy na przykład zamykają lub sprzedają firmę, powodowani wyłącznie swoim interesem, nieczuli na losy innych.
Problemem narcyza jest brak poczucia własnej wartości, dlatego jego działanie jest cały czas skierowane na jej bezustanne jej potwierdzanie. Powoduje to nieumiejętność dojrzałego przyjmowania krytyki a wszelkie zgłaszane wątpliwości odbierają jako ataki na siebie i swoją pozycję.
Ta obawa przed krytyką skutkuje lękiem przed poszukiwaniem obiektywnych danych płynących z otoczenia, które mogą być zagrażające. Niechęć do słuchania innych powoduje pośrednio nieumiarkowaną skłonność do pouczania wszystkich wokół siebie.
Nie można bezkarnie nie liczyć się z sygnałami ostrzegawczymi płynącymi z otoczenia czy zdaniem innych i kierować się głównie pragnieniem poklasku. Narcystyczni przywódcy oczekują tylko i wyłącznie informacji potwierdzających ich doskonałość i wyimaginowany wspaniały obraz a pracownicy szybko się uczą, że lepiej jest zmieniać i naginać prawdę do oczekiwań osób stojących wyżej w hierarchii, bo mówienie prawdy może doprowadzić do daleko idących kłopotów.
Coraz częściej organizacje staja się swego rodzaju „targowiskiem próżności” a najlepsza droga do kariery jest po prostu schlebianie szefom. Pochlebstwu i lizusostwo to najskuteczniejsza droga do regularnego awansowania. Jeżeli większość pracowników w organizacji dojdzie do wniosku, że takie zachowanie jest jedynie słuszne i zacznie tak postępować, organizacja staje się przesiąkniętym wazeliniarstwem tworem narcystycznym się, w którym oryginalność, samodzielność i własne zdanie staje się kłopotliwą kulą u nogi.
Szkody, jakie przynosi organizacji podbijanie bębenka chorobliwym ambicjom szefa i lęk przed wyrażaniem własnego zdania oraz pełne nieszczerości schlebianie osobom, stojącym wyżej w hierarchii tworzą sytuację, w której zarządzanie skuteczne staje się mało realne. Warto jednak zdać sobie sprawę i z tego, że szef-narcyz tych, którzy go podziwiają, traktuje pogardliwie.
Kiedy w organizacji fałsz staje się normą (ponieważ wypowiadanie prawdy jest zbyt ryzykowne), traci ona możliwości kontaktowania się z rzeczywistością co – prędzej czy później – musi przynieść poważne kłopoty bez względu na jej potęgę czy wielkość. W historii jest na to aż nadto przykładów.  Relacje pomiędzy pracownikami stają się nieprawdziwe, ponieważ wszyscy uczestniczą w zmowie potwierdzającej złudzenie doskonałości i nikt nie potrafi i nawet nie chce powiedzieć, że „król jest nagi”. Wytwarza się coś na kształt organizacyjnej paranoi u źródeł, której leży zafałszowanie i stłumienie możliwości mówienia prawdy.
Ci, którzy próbują rozbić mur wspólnego zakłamania, narażeni są na wściekłość, ze strony otoczenia, degradację lub zwolnienie, zwłaszcza, że narcystyczni menedżerowie często są agresywni, kompletnie nie potrafiąc odróżnić i myląc zachowania agresywne i asertywne.
Typową reakcja narcyza na mówienie mu prawdy jest wściekłość, choć czasem nie może z różnych względów wyrazić jej wprost, wtedy będzie szukał do skutku sytuacji, kiedy będzie mógł się zemścić na tym, kto chciał podkopywać jego poczucie doskonałości. W organizacji pochlebców trzeba zajmować swoje miejsce w chórze inaczej sankcje będą bezlitosne. Prawda jest zbyt zagrażająca. Przecież inni istnieją tylko po to, aby go adorować i to jest jedyna dobra przyczyna ich działania.
Złości narcystycznego szefa może być bardzo groźna, ponieważ, jak wcześniej zaznaczyliśmy, poziom jego empatii jest żaden albo bardzo niski, zatem nic go nie będzie hamowało w niszczeni osoby, którą uzna za wroga. Z tych powodów dochodzi nader często do mobbingu i to w najbardziej niebezpiecznej postaci.
Osoby narcystyczne są często tak skoncentrowane na sobie, że nie są zdolne do "wyjścia poza siebie”; jeśli taka sytuacja dotknie organizację, zaczyna ona zajmować się tylko i wyłącznie własnymi sprawami. Jeśli zdarzy to się organizacji budżetowej, ucierpią na tym jej klienci, np. interesanci w urzędach, natomiast jeśli przedsiębiorstwo produkcyjne lub usługowe – przypomina to smoka, która pożera swój własny ogon. 



[1] Marcin Arciszewski, On wszystko wie najlepiej, Manager Magazin, Nr 1 (1) Grudzień 2004

środa, 29 maja 2013

Rozmawiajcie o ekonomii. Naprawdę warto.


 
 „Rzeczpospolita”, 17 października 2007). Wiele się nie zmieniło. Pamiętacie, jak ekonomię widział jeden z bohaterów Towarzysza Szmaciaka Janusza Szpotańskiego animator gospodarczy Rurka:
Nie temu bowiem system służy,
by prolet gnuśniał w dobrobycie,
lecz aby wizje gigantyczne
tytanów myśli wcielać w życie.
(…)
Rurka od dawna snuł marzenia,
aby w centralną sieć dojenia,
gdzieś w plątaninie rur i rurek
malutki zamontować kurek.
Czy obecny system pomaga nam być ludźmi wolnymi i autonomicznymi, czy raczej niewolnikami, tyrającymi na biurokratów, którzy zawładnęli naszym życiem? Sporo ludzi ma w głębokiej pogardzie ekonomię, ponieważ w gruncie rzeczy uważa ją za bardzo skomplikowaną, niezrozumiałą, albo za nudną i niepotrzebną, żeby nie powiedzieć przyziemną. Kultura, duch to i owszem ( ty nad poziomy wylatuj), ale ekonomia? Czyż nie miał racji stary George Berkeley twierdząc, że „Mało ludzi myśli, ale każdy chce mieć swoje zdanie”?
A może jednak ekonomia to po prostu refleksja nad ludzkim działaniem? Dlaczego właściwie człowiek robi to, czy tamto i jakimi kryteriami się przy tym kieruje? Powstała nawet odrębna gałąź psychologii (psychologia ekonomiczna), starająca się opisywać i wyjaśniać te sprawy.
A co do ducha… Czym tak często zajmowali się Pan Jezus, jak nie ekonomią? Dbał o to, aby jego uczniowie byli najedzeni i mieli gdzie spać. Pośród dwunastu apostołów był i skarbnik, który, jak się okazało był niezbyt uczciwy. Nazywał się Judasz Iszkariota. To Jezus powiedział:„Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.”. To w Ewangelii znajdujemy przypowieść dla inwestorów i to nie tylko giełdowych o talentach.
 Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi.  Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem".  Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!"(MT 25, 19)
A pamiętacie, jak Zbawiciel określił sytuację człowieka bogatego? Jako wielbłąda przechodzącego przez ucho igielne. Bogatemu będzie bardzo trudno wejść do Nieba, ponieważ wielkie bogactwo to też wielka odpowiedzialność i nie każdy temu może sprostać. Nie łatwo unieść jego ciężar.
Mistrz zawsze pochylał się nad biednymi i prowadził wiele akcji charytatywnych, czy poprzez rozmnożenie chleba, czy nawet interwencyjną produkcję wina z wody.
Dlaczego nie mamy i my spróbować nauczyć się rozumieć spraw ekonomi i nie pozwolić manipulować naszymi umysłami?
Kiedyś, dawno temu, każdy rząd zapisany był po stronie kosztów, a dziś jest czymś pomiędzy świętym Mikołajem i złotą rybką. Ma zupełnie boskie atrybuty. Jest wszechwiedzący i wszechmocny i na prawo i lewo (raczej na lewo)wylewa potok pieniędzy i dóbr niczym z rogu obfitości . Czy jeszcze ktoś pamięta, że żaden rząd nie ma ani złotówki, ani dolara własnego? Że wszystko, co ma (a raczej czym dysponuje) pochodzi z naszej pracy i z naszych kieszeni?
Kim jest niewolnik? Czy koniecznie musi być zakuty w kajdany? Nie… to jest dziś zbyteczne. Może siedzieć w domku przed telewizorkiem i oglądać 100 meczy i 200 seriali tygodniowo przerywanych zapewnieniami jurnych sterników nawy państwowej, że jest dobrze a będzie dobrzej.
Niewolnik to człowiek, pozbawiany efektów własnej pracy, należnego mu bogactwa. W starożytnym Rzymie niewolnik miał prawo do zatrzymania 10% efektów swojego wysiłku ale pamiętajmy, że miał darmowy dach nad galową, wikt i opierunek, a także opiekę lekarską. Kilka lat temu przedstawiciele Fundacji im. Adama Smitha policzyli, że przeciętnemu Polakowi zabiera się na drodze podatków bezpośrednich i pośrednich (np. akcyza) ponad 80 % jego wypracowanego dochodu.
Ekonomia zajmuje się światem realnym, choć poznanie rzeczywistości to niekiedy przykre doświadczenie, gdy pojmujemy, że nie na wszytko możemy sobie pozwolić. Ekonomia zajmuje się celowo działającym człowiekiem. Jest nauką o ludzkim działaniu.
Zdaniem Ludwika von Misesa ekonomia nie zakłada, że ludzie dążą jedynie do mnożenia dóbr materialnych. Ekonomia zajmuje się wszelkim ludzkim działaniem i świadomym dążeniem do wybranych celi. Bez względu na to, jakie są to cele.
Człowiek w swoim działaniu podlega trzem ograniczeniom. Są to:
1.      Prawa fizyki.
2.      Indywidualne cechy osobowości i czynniki środowiskowe.
3.      Trzecie ograniczenie to regularność zjawisk, zachodzących pomiędzy celami a środkami do ich realizacji.
Ekonomia interesuje się tą trzecią sferą. Lekceważenie zasad ekonomi powoduje poważne konsekwencje:
Człowiek może nią (ekonomią) dysponować, może odpowiednio wykorzystać skarb, jakim jest ta wiedza, lub nie korzystać z niej. Jeśli jednak nie będzie potrafił zrobić z niej jak najlepszego użytku, lekceważy jej pouczenia i przestrogi, nie unieważni ekonomii, lecz zniszczy społeczeństwo i zetrze ludzkość z powierzchni ziemi.( L. Mises Ludzkie działanie)

Grupy nacisku i partie bez wyjątku obiecują swoim zwolennikom dostatnie i dobre życie, płynące z otrzymywania realnie wyższych dochodów. Zwykle jest tak, że zanim się ten cel osiągnie, konieczne są jakieś wyrzeczenia. Każda partia zna niezawodną metodę prowadzenia nas do tego celu a kwestionowanie jej uważa za zamach na nią samą.
Eksperci mają przewagę nad nami, ponieważ całą swoją energię i czas poświęcają studiowaniu jednej rzeczy. Przewyższają nas techniką prowadzenia sporów i znajomością rzeczy.
Nie bójcie się ich. Nie bójcie się myśleć samodzielnie.

piątek, 29 marca 2013

Zmienianie świata. Od czego zacząć?



Kto nie modli się do Boga, modli się do diabła
Papież Franciszek
«Idź, Franciszku, i napraw mój zrujnowany Kościół».

Najbardziej radykalną zmianą, jaka być może to być martwym i ożyć na nowo do wieczności. Umrzeć i żyć. Warto choć chwilę pomyśleć, jakie konsekwencje niesie ze sobą pusty Grób Pański dla każdego człowiek bez wyjątku. W filmie Mela Gibsona upadający pod krzyżem Chrystus mówi - do przejętej do głębi jego cierpieniem Marii – Matko, ja wszystko czynie nowe.
Niestety nasza cywilizacja dość mocno się popsuła. Istotę tej degradacji trafnie odczytał Benedykt XVI czego przykładem jest to, co powiedział, w swoim przemówieniu w Bundestagu  (Berlin, 22.09.2011) kiedy zauważył „Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?” – powiedział kiedyś św. Augustyn. My, Niemcy, wiemy z własnego doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami.”
Bandy rozbójników? To by się zgadzało. O czym jeszcze mówi emerytowany papież?
Ø      Kościół nie odpowiada na pytania stawiane mu przez społeczeństwo
Ø      Mamy urządzenia łączące nas z cały światem, a jesteśmy samotni i smutni – mentalności techniczna pozbawiła przestrzeni publiczna moralności – zniszczyła wartości uniwersalne
Ø      Konsekwencje działania decydują o tym, co jest moralne a co nie
Ø      Niszczy nas cywilizacja śmierci „Kiedy człowiek stawia swój egoizm, pychę i wygodę ponad wymaganiami prawdy, odwraca się porządek – mówi Benedykt – już nie jest uwielbiany Bóg, któremu należy się wyłączne uwielbienie; obiegowa opinia bierze górę nad człowiekiem.
Ø      Przeżywamy moralny zawał serca
Ø      Wykluczono Boga ze strefy publicznej, moralność oddzielono od religii.
Ø      Banalizowanie zła i przyjmowanie infantylnego, lukrowanego obrazu Boga i Jezusa
Ø      Kryzys rodziny w krajach zachodnich
(Za Ks. Robert Skrzypczak, Wenecja rebelia.pl)
W ostatnich czasach do reformatorów nie mamy specjalnego szczęścia. Może dlatego, że zanim ponaprawiają samych siebie pragną za wszelka cenę, czy to się komuś podoba, czy nie reformować cały świat, a nawet pobliski kosmos. Może jest też inna droga? Może by tak na odwrót? Patron aktualnego papieża robił tak właśnie.
Franciszek z Asyżu - zapewne za sprawa bożą - przyśnił się Innocentemu III w 1207 r: papież zobaczył we śnie bazylikę św. Jana na Lateranie, matkę wszystkich kościołów, która chyliła się ku upadkowi, i małego, niepozornego zakonnika, podpierającego ją swoimi ramionami, żeby nie runęła. (www.opoka.org.pl)
Św. Franciszek swoją niezwykłą pobożnością, pokorą i sposobem życia dał bardzo silny oddolny impuls naprawy Kościoła, który wykorzystał papież Innocenty III. Podstawą jego skuteczności było:
Ø      Bardzo jasna i urzekająca wizja naśladowania Jezusa bez żadnych kompromisów
Ø      Osobisty przykład, jakie daje życie Franciszka
Ø      Pokora i konsekwencja w działaniu połączona z pracowitością i niezwykłą odwagą
Kolejnym reformatorem, któremu się warto przyjrzeć był św. Benedykt. Jak powiedział Papież Grzegorz Wielki (540-604)„Był mąż, z łaski Bożej i z imienia Błogosławiony (Benedictus), którego życie przepełniała świętość.”
Św. Benedykta mnisi praktycznie siłą zabrali z jego spokojnej groty (Subiaco, 72 km na wschód od Rzymu (Monte Albano), w której prowadził samotnicze życie i zrobili opatem. Jednak niedługo potem odmieniło im się i chcieli go truć bo zniechęcił ich swoimi trudnymi wymaganiami. Dzięki Bogu nie udało się im. Benedykt wrócił do swojej groty ale uczniowie znów zaczęli się wokół niego gromadzić, wiec założył klasztor na Monte Cassino.
O regule zgromadzenia Benedyktyńskiego mówi się, że była pierwsza prawdziwą konstytucją europejską. Zresztą jak pamiętamy Benedykt jest właśnie patronem Europy.
 Co proponuje ten święty nam wszystkim? Ora et labora. Módl się i pracuj. A Jan Pawel II dodał powołując się na Grzegorza Wielkiego: „Módl się, pracuj i nie bądź smutny ”. Czy to zły plan na życie? Papież dodaje, że takie podejście mogłoby nas skutecznie wyzwolić od konsumpcjonizmu. Karolowi Wielkiemu tak się podobała benedyktyńska reguła, że wprowadził ja do wszystkich zakonów cesarstwa. Dzisiaj zamiast ora et labora ogół przychyla się do chleba i igrzysk, co na dłuższą metę może nie być zdrowe, ani dobre.
Jak doszedł Św. Benedykt do tak dobrych rezultatów? Od czego musiał rozpocząć.
Psychologia każdemu chętnemu proponuje wiele narzędzi, którymi może zmieniać sam siebie. Psycholodzy uważają, że zmieniać samego siebie można na dwa sposoby:
Ø      zmieniać swoje wnętrze lub
Ø      własne zachowanie, (czyli modyfikować to, co robimy w rzeczywistości).
Wszystko zaczyna się od tego, co chcemy zmienić w swoim życiu i jaki cel nam w tym przyświeca. Jest bardzo istotne abyśmy od razu nie przyjmowali zbyt dużego pola działania i skupili się na czymś bardzo konkretnym. Przy wyborze warto się zastanowić czy rzeczywiście bardzo zależy nam na tej zmianie i czy mamy taki poziom kontroli nad swoim zachowaniem, że jest to realne.
Benedykt postanowił przed pouczaniem innych, że koniecznie musi pokonać trzy podstawowe pokusy każdej istoty ludzkiej:
Ø      pokusę samopotwierdzania się i pragnienia umieszczenia siebie w centrum
Ø      pokusę zmysłów
Ø      pokusę gniewu i zemsty
Był pewien, że dopiero jak upora się z tymi zadaniami będzie mógł coś wartościowego powiedzieć innym. Już przy pierwszym spojrzeniu trzeba powiedzieć, że nie są to zadania banalne.
Co znaczy w praktyce owa pokusa samopotwierdzania się i pragnienia umieszczenia siebie w centrum? Oznacza pragnienie, aby na oczach wszystkich potwierdzić swoją wartości i wyjątkowość, jak też we własnym samouwielbieniu zbliżającym się do próżności .
Cóż więc robić? Ano czynić, co należy i nie oczekiwać poklasku jak też nie wyciągać z sukcesów czy porażek przesadnych wniosków co do szczególnej kondycji swojej osoby. To chyba Ronald Reagan miał na biurku dewizę: Można dużo zdziałać jak się nie dba komu będzie przypisana zasługa.
 Co do stawiania siebie w centrum, na piedestale ("Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa, Siedząc szczur na ołtarzu ) trzeba powiedzieć, że jak w centrum twoich spraw stoi Pan Bóg to inne zajmują właściwe miejsce. Jak stoisz w centrum ty (twoja miłość własna) pieniądze czy rozgłos to nie jest to na dłuższą metę dobre rozwiązanie. Tam skarb gdzie jest serce twoje. Egoista, czy narcyz nie ma innym zbyt wiele pożytecznych rzeczy do powiedzenia a jego życie jest wyzbyte prawdziwej przyjaźni i miłości. I prawdy.
Co do pokusy zmysłów to sprawa jest raczej jasna: idzie o wstrzemięźliwości w piciu i jedzeniu, a także o umiarkowanie seksualne i wierności małżeńską, czyli przykazanie szóste.
Gniew i zemsta to też nie łatwe zadanie. Rezygnacja z zemsty zwłaszcza wtedy kiedy uważamy, że z całą pewnością mamy rację nie jest taka prosta. Mimo, że już sycylijczycy uważali , że zemsta to czas spędzony w piekle oraz, że świetnie wiemy, iż korzyści jakie ona przynosi są pozorne to….jakże niechętnie gotowi jesteśmy jej poniechać. Wielu ludzi uważa, że jeśli nie dokona zemsty będzie uznanych za gorszych, niehonorowych, czy tchórzliwych.
Św. Benedykt dopiero gdy te cele osiągnął uznał, że może nauczać innych. Niebywałe a dziś całkiem niespotykane. W ten sposób, uspokoiwszy swą duszę, gotów był panować w pełni nad popędami własnego ja i być tym samym twórcą panującego wokół siebie pokoju. Dopiero wtedy postanowił założyć swe pierwsze klasztory w dolinie Anio, w pobliżu Subiaco (kosciol.wiara.pl)
Trzeba być bardzo ostrożnym przy propozycjach zmiany całego świata, kiedy my sami ze sobą mamy wiele do zrobienia. Może zanim spróbujemy zmienić wszystko wokół nas popracujmy odrobinę ze sobą?
Mamy wiele do zrobienia.

sobota, 23 marca 2013

Zatrute przesłanki wnioskowania



Każdy z nas, bez względu na to, czy jest skończonym geniuszem, czy kompletnym idiotą ocenia rzeczywistości korzystając z pewnych mniej, czy bardziej uświadomionych założeń, przekonań. Jest to istotne zwłaszcza w wypadku osób zabierających głos w tak zwanej przestrzeni publicznej. Istotne dlatego, ponieważ ich głos dociera do dziesiątek, setek czy nawet milionów ludzi.
Założenia te mają swoje źródło w poglądach zaszczepionych przez rodzinę, wychowanie, szkołę, własnych doświadczeniach, cudzych poglądach (na przykład opiniach ludzi podających się za ekspertów i autorytety). Niekiedy mają charakter służbowy i jedynie słuszny.
Owe przesłanki myślowe są mniej lub bardziej zinternalizowane (przyjęte, jako własne). Dość często człowiek je wyznający, sam nie do końca rozumie ich prawdziwe znaczenie i skutki. Nasza analiza nie wyczerpuje całości zagadnienia, stanowi ledwie zwrócenie uwagi na ten złożony problem. Tak się składa, że posiadanie jednych paradygmatów myślowych w określonych warunkach opłaca się bardziej, a innych mniej. Konsekwencją tego jest przyswajanie sobie przez osoby publiczne takiego ich zestawu, który gwarantuje możliwość obecności w mediach właśnie pod postacią eksperta lub autorytetu.
Zazwyczaj przesłanki można przedstawić, jako opozycje np.: Polacy są narodem wykrwawionym i pozbawionym elit – Polacy są nowoczesnym, prężnym społeczeństwem, częścią europejskiej wspólnoty. Wystarczy to jedno (ukryte) założenie (w zależności od opcji jaką przyjmujemy), aby wnioski i opinie jakie przedstawiamy były diametralnie różne. 
Czego dotyczą te założenia? Można je scharakteryzować wedle kilku kategorii:
1.      Prawa rządzące rzeczywistością
Ø      Wiara w postęp polega na przekonaniu, że ludzkość (i świat w ogóle) rozwija się i kiedyś osiągnie niezwykłą doskonałość. Skoro tak, to są i ci, co wiedzą gdzie i jak iść. I trzeba ich słuchać. Czasem jest to Lenin, a czasem kto inny.
Ø      Element siły w polityce jest bardzo ważny, choć są i tacy, którzy tego nie doceniają i wmawiają naiwnym (Polakom na przykład), że nastąpiła era wiecznego pokoju i jesteśmy bezpieczni. Może nas to już wkrótce drogo kosztować.
Ø      Istnieją nieuchronne procesy historyczne, które trzeba odkryć, co gwarantuje powszechny dobrobyt i szczęście. Oczywiści ci, co posiedli tę wiedzę informują nas o nich, czy chcemy tego czy nie.
Ø      Wolności to przeżytek i wszystkimi sprawami powinien zajmować się nieskończenie mądry rząd. Dzięki Bogu są jeszcze i tacy, którzy uważają przeciwnie, że człowiek ma być wolny, a państwo powinno być ograniczone, prężne i sprawne.
Ø      Wszystkie cywilizacje są równoprawne, dlatego trzeba łagodnie patrzeć na islam, który bynajmniej nie kolonizuje Europy. Z drugiej strony istnieje pogląd, że najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości od zawsze była cywilizacja łacińska ( greckie pojmowanie prawdy, rzymskie prawo i wiara katolicka)
Ø      Pan Bóg uczestniczy w naszej historii (Opatrzność Boska) – Pana Boga nie ma, albo w najlepszym wypadku, gdzieś sobie poszedł na chwilę.

2.      Natura człowieka
Ø      Człowiek jest z natury dobry, lub przeciwnie jest skłonny do złego (grzech pierworodny i wszystko, co z tego wynika)
Ø      Żyjemy w epoce tłumów, człowiekiem można manipulować w sposób nieomal nieograniczony i są specjaliści, którzy to świetnie potrafią. Niemniej są sceptycy, którzy nie dają temu wiary: uważają, że to jest to iluzja i demonizujemy wpływ mediów na społeczeństwo i człowieka.
Ø      Ewolucja – kontra kreacjonizm: ewolucjonizm stał się od jakiegoś czasu wyznaniem wiary niepodlegającym dyskusji.
Ø      Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny albo kogokolwiek z kimkolwiek na jakichkolwiek zasadach, a raczej przy ich braku.
Ø      Płeć to stan umysłu, a nie cecha osobnicza i każdy może siłą woli być stać czym chce.
Ø      Człowiek z racji tego, że jest dzieckiem bożym ma niezbywalne prawa albo jest niczym i można go kształtować i wyzyskiwać wedle potrzeb.

3.      Globalna sytuacja świata
Ø      Istnieje jeden hegemon, na którym trzeba się oprzeć (UE, USA, etc) bo inaczej marnie skończymy.
Ø      UE to szczytowe osiągnięcie Europy (ciekawe, czy przetrzyma więcej niż 1000 letnia III Rzesza). Niektórzy nazywają, tę strukturę Związkiem Zjednoczonych Republik Europejskich.
Ø      Żydzi są OK, są cool i są fajni wszyscy bez wyjątku. Możliwe jest i inne zdanie, polegające na tym, że kto by, co nie nabroił okazuje się natychmiast Żydem (choćby sam o tym nic nie wiedział).
Ø      Kryzys ekonomiczny ma przyczyny strukturalne i nas nieuchronnie dopadnie – wykpimy się jak zwykle (nadrukujemy całe pociągi pieniędzy i zastosujemy kreatywną księgowość).
Ø      Trwa mecz chrześcijaństwo kontra reszta świata: cywilizacja śmierci osiąga swoje cele: szalejące lobby homoseksualne, aborcja , eutanazja. Jednak wielu nie dostrzega tego procesu, albo go całkowicie ignoruje. Uważa, że człowiek osiąga obecnie szczyty wolności i samorealizacji.
Ø      Wszystkim i wszystkimi, bez reszty rządzi tajemniczy rząd światowy (i równie tajne organizacje). Jednak wielu twierdzi, że to bajki i strachy na lachy, a nad wszytki dominuje biurokracja, która wszędzie jest tak samo destrukcyjna.
Ø      Ludzie, społeczeństwa są z całą premedytacją zarządzani i kontrolowani są przez media za pomocą rozrywki: sportu, muzyki, filmu etc. Nic takiego się nie dzieje, to tylko kultura masowa, cokolwiek to znaczy..
4.      Polska
Ø      To już koniec, czekamy na rozbiory (a może nawet już jest po fakcie tylko my o tym nie wiemy) kontra zielona wyspa
Ø      Polska jest nie ważna: liczy się tylko UE
Ø      Ujawnienia prawdy o Smoleńsku jest konieczne – nie ma żadnej ukrytej prawdy o Smoleńsku
Ø      w Polsce dwa narody: ten patriotyczny i ten drugi: ubeckie dynastie mamiące stada lemingów – jest jeden nowoczesny naród, a wszystkie różnice są normalną sprawą
Ø      Dokonaliśmy po 1989 roku przemiany i transformacji – nic podobnego, ubecy i czerwoni się uwłaszczyli i rozkradli majątek narodowy, a cała reszta to medialna inscenizacja
Ø      Trzeba pisać nową historię Polski – przeciwnie wszystko jest OK. były pewne wypaczenia, ale nareszcie doszliśmy do pełnej harmonii, a Wałęsa to nasze najważniejsze dobro narodowe bijące na głowę łupki.
Ø      Gorszy od Tuska był tylko Bierut (ale to też nie jest pewne) – przeciwnie tak oświeconych rządów jeszcze Polska nie zaznała w całej swojej historii.

Demiurdzy medialnego świata niekiedy z właściwą sobie przenikliwością dostrzegają wszystkie te uwarunkowania i poruszają się we wszelkich tematach z wdziękiem filozofa, erudyty. Bywa też, że autor posiada pewne luki w brakach wiedzy ogólnej i niestety nawet nie wie, czego nie wie, co w zupełności nie przeszkadza mu głosić swoich poglądów. Jak wiemy największą siłą głupiego jest to, że nie waha się głośno mównic tego, co myśli. Niekiedy polityk, dziennikarz, czy celebryta jest funkcjonariuszem i nie ma żadnych poglądów, a tylko wykonuje przydzielone mu zadania.
Kończąc warto zauważyć, że owi medialni uwodziciele w swoich wypowiedziach i sądach o świecie często nie ujawniają nam swoich przesłanek (często fałszywych, albo co najmniej dyskusyjnych), na których budują śmiałe gmachy swoich wnioskowań. Ich wnioski okazują się manipulacjami i jałową sofistyką.
Bądźmy czujni!

czwartek, 7 marca 2013

Walka, czy kapitulacja?




Kiedyś walczyliśmy z państwem, którego się baliśmy, a dziś boimy się państwa, które wywalczyliśmy – mówią rozgoryczeni ludzie, odbierający wypowiedzenia pracy z bydgoskiego Zachemu. (Katarzyna Cegielska, Zostali z niczym, Nasz dziennik)
Czy warto podjąć walkę o to, aby w Polsce było odrobinę lepiej? To jest pytanie , na które każdy z nas musi sobie odpowiedzieć sam, ponieważ poniesie konsekwencje działań, jakie podejmie.
Nie musi to od razu oznaczać skakania przez mur (cokolwiek to znaczy) i inne wielkiej miary działania rewolucyjne, ale nawet ograniczoną w zakresie i formie działalności związkową, obywatelska, czy polityczną. Każda z nich może okazać się nieoczekiwanie kosztowna.
Alternatywy mamy w zasadzie dwie: ignorować życie społeczne i płynąc z prądem wedle zasady pokorne…i tak dalej. Trochę pomiędzy: życiem leminga, nirwaną i kontrolowaną ignorancje i indyferentyzmem na wszystko, co nie dotyczy mnie bezpośrednio. Robić, co każą (czy udawać, że się robi) i zbierać profity, jakie są do zebrania.
Druga alternatywa to kontestacja o różnym natężeniu: od aktywnego uczestnictwa w protestach związkowych, Marszach Niepodległości, rozmaitych akcjach i protestach obywatelskich nieprzyjemnych dla władzy. Można z tego tytułu dostać w zęby od nieznanych sprawców w kominiarkach (oczywiście przypadkowo), narazić się na ostracyzm społeczny, stracić pracę.
Jak ktoś się burzy i protestuje, to z taką nadzieją, że będzie mu lepiej, a nie gorzej. To czy osiągniemy zamierzone cele, zależy od trzech czynników:
  1. Siły sytemu, który jak każdy nie kocha kontestatorów podważających jego funkcjonowanie i stara się ich wszelkimi możliwymi metodami (politycznymi, medialnymi, prawnymi, policyjnymi, administracyjnymi) pacyfikować ich mniej czy bardziej otwarcie. System jest silny, jeżeli może realizować sprawnie swoje cele (jakie by nie były). System jeśli chce, to może człowiekowi sporo nadokuczać. Przykłady: szef kibiców Legii Staruch, a i sporo na ten temat ma do powiedzenia Krzysztof Wyszkowski. Wspomnijmy jeszcze o kupcach niedawno na Dworcu Centralnym bezkarnie pacyfikowanych przez agresywnych ochroniarzy, czy tajemniczych działaniach ABW wobec uczestników Marszu Niepodległości. Nasze państwo jest słabe i uległe wobec silnych, a chętnie demonstruje swoją siłę wobec słabych. Przy tej okazji warto przypomnieć, że jesteśmy najbardziej inwigilowanym społeczeństwem w Europie.

  1. Drugim czynnikiem są nasze możliwości obronne, czyli zasoby ekonomiczne, fizyczne i intelektualne, psychologiczne, jakie posiadamy. Psychologiczne: odwaga, odporność ma stres, silna motywacja, umiejętność pracy w zespole, umiejętności przywódcze. Istotny bardzo jest system wartości. Z Panem Bogiem pod rękę można zajść dużo dalej niż samemu. Istotna jest fizyczna kondycja. Kompetencje i pozycja zawodowa, zasoby środków finansowych, jakie są w naszej dyspozycji, które możesz uruchomić, gdy sprawy przybiorą zły obrót. Nie popadając w przesadę można powiedzieć, że jak masz na kogoś liczyć, to najlepiej licz na siebie. Możemy ten wymiar aktywnie kształtować chociażby poprzez samokształcenie, treningi, czy racjonalną politykę ekonomiczną.

  1. Trzeci czynnik to sytuacja społeczna, w jakiej jesteśmy, czyli: rodzina, status zawodowy, organizacje w jakich uczestniczymy, więzi i relacje społeczne, które tworzymy i w jakich uczestniczymy (Kościół). Wreszcie kontekst narodowy, państwowy.
Ø      Czy nasz zawód pozwala nam stosunkowo łatwo znaleźć prace w innym miejscu niż dotychczas?
Ø      Jaka jest kondycja rodziny?
Ø      Czy mamy przyjaciół, na których możemy liczyć w razie kłopotów? Ten czynnik w Polsce jest szczególnie istotny, ponieważ jak wskazują badania pracę w coraz większym stopniu dostaje się po znajomości. Podobnie rzecz ma się ze świadczeniami służby zdrowia. Bez rodziny i przyjaciół można sobie nie poradzić.
Ø      Bardzo ważne jest, czy działamy sami, czy w obrębie jakiejś organizacji: związkowej, politycznej lub obywatelskiej. Samemu nie jest łatwo. Organizacja daje wsparcie (prawne, materialne , logistyczne, moralne i inne). Zwiększa szanse na osiągnięcie naszego celu, o tyle o ile są one zbieżne z celami grupy jakiej jesteśmy członkami. Jakie to mogą być cele: ekonomiczne, polityczne (zwiększenie zakresu wolności na przykład), konkretnym problemom społecznym takim jak: protest przeciw przywilejom władzy dajmy na to. Mówiąc obrazowo z organizacją możemy się wznosić, ale też i opadać, jednak siła zespołu pomnoży nasze możliwości i znaczenie. Dlatego warto działać w zespole, ponieważ ludzi łączą się w nie po to, aby dokonywać rzeczy, jakich nie mogliby zrobić samemu. Nie znaczy to, że pojedynczy, zdeterminowany człowiek nie może wiele dokonać. Może jak najbardziej. Przykładami są takie postacie jak profesor Jerzy Robert Nowak aktywnie zwalczający antypolonizm, czy wojujący satyryk Jan Pietrzak.
Ø      Kontekst ogólno społeczny. System może być silny, ale sprawiedliwy i szanujący wolność i godności człowieka. Może też być zbiurokratyzowany, nieudolny i niesprawiedliwy. Czy wymiar sprawiedliwości wymierza sprawiedliwości czy jest dyspozycyjny i opresyjny? Jaki jest stopień nepotyzmu, korupcji administracji centralnej i samorządowej? Jak realnie funkcjonuje prawo pracy? Czy media służą okłamywaniu społeczeństwa, czy komunikacji społecznej? Można o tym pisać dłużej. Trzeba o tym pamiętać ponieważ każde nasze działanie istnieje w kontekście ogólno społecznym i nie możemy go rozpatrywać w oderwaniu od niego. Jeden przykład: jeżeli chcemy dochodzić swoich spraw w sądzie musimy być gotowi na długie i przewlekłe postępowanie.

Te trzy czynniki zmieniają się w czasie. System może stawać się coraz bardziej totalny i opresyjny lub może być reformowany w kierunku zwiększania sprawiedliwości, wolności i poszanowania godności człowieka. Jego siła może rosnąć bądź może ulęgać destrukcji. Aktualnie mamy do czynienia z tendencją zwiększania presji ekonomicznej na obywatela, czyli pomnażania ilości danin ekonomicznych, jakie żąda od nas bankrutujący system. Demokracja zdecydowanie przekształca się w zakamuflowany totalitaryzm.
 Nasza siła i możliwości działania mogą rosnąc albo maleć. Ma to związek chociażby ze stanem zdrowia, zasobnością kieszeni, czy przynależnością do określonych organizacji społecznych.
Dla każdego z nas układ tych czynników może być inny ze względu na miejsce, jakie zajmuje w hierarchii społecznej i sytuacje osobistą.
Generalnie można przyjąć dwie strategie działania:
Ø      Aktywnej postawy, czyli realnej walki o swoje cele i prawa: dążenia do uczynienia sytemu (powiedzmy umownie) bardziej sprawiedliwym i sprawnym. Jest to strategia bardziej ryzykowna, ale też i bardziej obiecująca i odważna.
Ø      Współpracy z systemem, dostosowania, czy nawet unikania wszelkich kłopotów, czyli płynięcia z prądem i korzystania z wszelkich możliwości „dojenia sytemu”
Chcemy, czy nie wybieramy co dziennie.



piątek, 15 lutego 2013

Pożeracze Mózgów.




Jak tylko przeczytasz, że to jest książką o mediach dla młodzieży, możesz uśmiechnąć się z wyższością. Każdy zna się na mediach. Kto, jak nie Ty śmiga po Internecie, siedzi na fejsie, skajpuje i w żadnej sytuacji życiowej nie rozstaje się z komórką?
Wiemy o tym i właśnie dlatego zapraszamy Ciebie do eksperymentu!
Proponujemy Ci dokładnie taki sam zabieg, jak w Matrixie Morfeusz zaproponował Neo. Połknij pigułkę, a przejrzysz na oczy i już nic nie będzie takie same. Albo śpij…albo śpij.
Kim są pożeracze mózgów? Te stwory zamieszkują Internet i inne media elektroniczne, papierowe, książki, gry komputerowe, muzykę i filmy. Są wszędzie tam gdzie szukasz informacji, rozrywki, kontaktu z innymi ludźmi.
Mają twarz popularnego aktora, dziennikarza, eksperta. Za miłym, sympatycznym obliczem kryją się prawdziwe kły i pazury. Są wszędzie.
Czego chcą? Nic wielkiego. Zabrać Ci wolności i autonomię. Żebyś myślał tak oni chcą. Został kukłą, niewolnikiem bezmyślnie postarzająca cudze refleksje i poglądy. I postępował zgodnie z nimi. Nie lekceważ ich – ich moc jest większa niż myślisz. Potrafią czarne uczynić białym. To oni nazwali mówienie prawdy mową nienawiści.
Media są naszym naturalnym środowiskiem, w którym żyjemy. Komórki, esemesy, Internet , skype, gadu gadu, facebook, You Tube, gry komputerowe, muzyka, telewizja...
Musisz się nauczyć żyć w tym świecie!
Uzbroić się przeciwko pożeraczom mózgów!

środa, 30 stycznia 2013

czy nalezy płacic podatki (w świetle psychologii ekonomicznej)?




"Czy życzliwy czytelnik zastanawiał się kiedykolwiek nad tym, ile nerwów, czasu i wysiłku kosztuje dzień w dzień obchodzenie zagmatwanych przepisów podatkowych? Odkąd ludzkość odkryła, iż znacznie bardziej opłaca się inwestować czas i energię na poszukiwanie krętych dróg w labiryncie podatkowym niż trwonić siły na produktywne projekty - odtąd marnowany na całym świecie czas pracy wynosi wiele miliardów godzin na dobę."
E.Kishon:"Z zapisków podatnika".

Jak ostatnio się okazało w budżecie za 2012 rok, zabrakło aż 16 mld zł wpływów podatkowych głównie z VAT, akcyzy, CIT i podatku od gier. Fotoradary mają uratować budżet przed plajtą i ściągnąć z kierowców konieczne miliardy.
Feliks Koneczny uważa, że to właśnie zamożność społeczeństwa stanowi o sile skarbu państwa, a nie odwrotnie. Jeżeli państwo uniemożliwia nam dochodzenie do zamożności poniekąd okrada somo siebie. Jest to myślenie niebezpieczne i obliczone na krótką metę.
Im większy udział podatków w budżecie państwa, tym wyższy jest stopień fiskalizmu. Czy wiecie, co to jest Dzień Wolności Podatkowej? Centrum im. Adama Smitha określa go jako symboliczny dzień, kiedy obywatel przestaje pracować na administrację, a zaczyna pracować dla siebie. W polskich realiach trzeba na nasz nieoceniony rząd tyrać pół roku bez mała. Datę oblicza się wedle wzoru: Wydatki publiczne albo podatki dzielone przez PKB razy 365 dni.
Uchylanie się od płacenia podatków może mieć charakter legalny i nielegalny. Legalny polega na szukaniu rozmaitych prawnych kruczków i wybiegów, służących uchyleniu się od tego obowiązku. Jest to bez wątpienia nie zgodne z duchem prawa, ale nie narusza przepisów. Nielegalne uchylanie się to zwyczajnie przestępstwa podatkowe. (Tyszka Psychologia Ekonomiczna).
Decyzja o uchylaniu się płaceniu podatków – określając to w języku psychologii ekonomicznej – jest podyktowania maksymalizacją zysków w warunkach podejmowania decyzji w warunkach ryzyka. Na decyzje ma wpływ wysokości możliwej kary oraz prawdopodobieństwo dokonania kontroli.
Okazuje się, że ta sytuacja może być traktowana dwojako: albo jako gra, albo jako oszustwo podatkowe, przestępstwo.


Czynniki zniechęcające i zachęcające do oszustw podatkowych:


Zachęcające
Zniechęcające
Czynniki
społeczne
  1. Kwota podatków
  2. Normy społeczne
  1. Możliwości
  2. Kontrola prawna
  3. Kontrola społeczna

Czynniki psychologiczne

  1. Nieuczciwość prawa podatkowego i służb podatkowych
  2. Złożoność sytemu podatkowego
  3. Orientacja osobowa

  1. Spostrzeganie możliwości
  2. Ryzyko kary
  3. Brak tolerancji oszustw podatkowych

Jak wygada polski system podatkowy na te innych?
W Raporcie firmy Deluitte na temat sytemu podatkowego w oczach podatnika, znajdują się o to takie wnioski:
Podatki są elementem naszej rzeczywistości i z pewnością nie ulegnie to zmianie. Dlatego istotne jest, aby wpływ podatków na działalność przedsiębiorców był jak najmniejszy.
Wyniki naszego badania wskazują jednak, że polski system podatkowy nie spełnia jeszcze tego warunku.
Trzy najistotniejsze zastrzeżenia, które przebijają się w odpowiedziach respondentów to:
• poziom skomplikowania systemu podatkowego;
• duża ilość zmian przepisów podatkowych oraz;
• problemy z jednolitą interpretacją tych przepisów (www.deloitte.com)
Właściwie nic dodać, nic ująć. Można by jeszcze zapewne dużo powiedzieć na ten temat: o kosztach sytemu, relacji jaką tworzy pomiędzy obywatelem i państwem i skutkami społecznymi jakie wywołuje. Jaka jest zależność pomiędzy stawką opodatkowania a dochodami państwa?
Ilustruje to Krzywa Laffera. Została opracowana przez amerykańskiego ekonomistę Arthura Laffera w latach 70. XX wieku. Jest argumentem za zmniejszeniem podatków;
 (jakubwolski.blogspot.com)
Krzywa Laffera jest wynikiem dedukcji i syntezy trzech prostych zdań:
1. Jeżeli stawka podatkowa równa jest 0 dochód z podatków również będzie równy 0.
2. Podwyższając stawkę podatkową o x% procent, dochód z podatków będzie odpowiadał mniej więcej x% z wartości PKB.
3. Jeżeli stawka podatkowa będzie równa 100%, to dochód z podatków będzie praktycznie równy 0.
Jak łatwo dostrzec krzywa Leffera jest argumentem za niskimi podatkami, ale też i wolnym rynkiem. Niskie podatki oznaczają:
Ø      Rozwój przedsiębiorczości
Ø      Państwo wydaje mniej na socjal i w efekcie powoduje to większą aktywności gospodarczą społeczeństwa
Ø      Zmniejszenie szarej strefy
Ø      Zwiększenie zagranicznych inwestycji
Podatnicy lepiej wiedzą, co mają robić z pieniędzmi, niż aparat państwa, który przejada przynajmniej 1/3 pobieranych pieniędzy.
Da oceny sytemu podatkowego istotne jest co my, podatnicy, dostajemy za płacone przez nas podatki od państwa. Czy za nasze daniny dostajemy sprawiedliwa odpłatę? Wiele wskazuje na to, że jest to główną przyczyną, dla której nasz system oceniamy jako niesprawiedliwy. Za nasze podatki otrzymujemy (wspomnijmy tyko najbardziej się rzucające w oczy sprawy):
Ø      Fatalną służbę zdrowia
Ø      Niesprawny wymiar sprawiedliwości
Ø      Słabą armię i policję
Ø      Mamy za to rozbuchaną do granic absurdu biurokrację przejadającą na swoje potrzeby nasze pieniądze, skorumpowana i niesprawną.

I to by było na tyle.