Może ich spotkałeś na swojej
drodze.
Roman to żywe uosobienie człowieka sukcesu.
Jest szefem - współudziałowcem dużej firmy reklamowej, zarabia kilkadziesiąt
tysięcy miesięcznie a może i więcej. Pracownicy to członkowie jego plemienia,
którego on jest wodzem i dlatego winni mu podziw i posłuch. Jest bezwzględny i
okrutny, i często ociera się o granice prawa. Manipuluje ludźmi, kłamie w „żywe
oczy”. Głęboko przekonany o swojej niezwykłej wartości. Zajęty wyłącznie
realizacją własnych potrzeb. Firma to jego szyld reklamowy.
Ewa pracuje jako działacz (animator)
w „kulturze”. Jest ceniona w swoim środowisku. Kiedy z nią rozmawiasz, peroruje wyłącznie o sobie i swoich sprawach.
Drugą jej pasją jest oplotkowywanie bliźnich - o każdym ma na podorędziu coś
paskudnego do powiedzenia. Mnóstwo pieniędzy wydaje na stroje. Liczy się
wyłącznie wizerunek zewnętrzny, prawa jej działań i firmy, w której pracuje,
Ci ludzie, jeśli uznają, że możesz
się im do czegoś nadać – stają się nader mili i sympatyczni. I bardzo
zakochani. Wyłącznie w sobie samych. Choć zdaniem Ericha Froma narcyz nie umie
kochać ani innych, ani samego siebie. Tak na dobrą sprawę, nie potrafi też zarządzać.
Zdaniem psychologa Leszka Mellibrudy w Stanach Zjednoczonych aż 35 proc.
nietrafionych decyzji menedżerskich obciążonych błędami wynikającymi z
narcystycznego sposobu zarządzania.[1]
Osobnika narcystycznego interesuje
tylko osiągnięcie celu, a jeśli cel firmowy jest tożsamy z jego celem osobistym
– przed niczym się nie cofnie, aby go osiagnąć. Sukces jest wysoko opłacany i
przynosi zaszczyty, czyli wszytko to, co jest jemu potrzebne do życia. W
sytuacjach niejasnych tacy ludzie, stojący na czele organizacji dla wielu mogą
wydawać się atrakcyjni, ponieważ forują zdecydowane rozwiązania a wtedy podjęta
decyzja (choćby nie do końca słuszna), daje poczucie znalezienia kierunku
działania w chaosie. Być może dla tych powodów – zdaniem niektórych badaczy –
typ narcystyczny jest coraz częściej spotykany na wysokich stanowiskach
menedżerskich, ponieważ pomiędzy organizacjami toczy się bezwzględna walka o
pieniądze i narcyz może być w niej przydatny.
Bardzo pewni siebie narcystyczni
przywódcy mogą być skuteczni, ale tylko do pewnego stopnia, do pewnego progu,
którego nie są w stanie przekroczyć. Czasem zdarza się narcyz przywódca
odniesie sukces ale zazwyczaj ten styl dowodzenia organizacją prowadzi do
kłopotów lub wręcz katastrof.
Dla wielu narcyzm jest jednoznacznie
zły a jego przedstawiciele to ludzie, o których napisaliśmy wyżej. Daniel
Goleman zauważa, że ma on też i swoją „jasną stronę”, kiedy jest oznaką zdrowej
pewności siebie i jest to postawa, która polega na posiadaniu dobrego zdania na
swój temat, dzięki czemu możemy wykorzystać swoje talenty jak najpełniej.
Niemniej przekroczenie „cienkiej, czerwonej linii” jest bardzo odczuwalne – nie
dla samego narcyza, a dla jego otoczenia.
Istnieje prosty miernik stopnia
toksyczności narcyzmu. Jest nim empatia, czyli zdolność odczuwania stanów
psychicznych innych ludzi (empatia emocjonalna), umiejętność przyjęcia ich
sposobu myślenia, spojrzenia z ich perspektywy na rzeczywistość. Im dany
człowiek ma mniejszą zdolność do empatii, tym jego narcyzm przybiera bardziej patologiczne
oblicze.
Osoby narcystyczne często szukają
chwały w ryzykownych zawodach, aby zdobyć podziw i poklask otoczenia, co jest
ich głównym motywem działania.
Goleman twierdzi, że niektórzy z
nich mają szansę na pozytywne zachowania, o ile są otwarci na krytykę ludzi, do
których mają zaufanie. Umożliwia im do adekwatne reagowanie na wymogi
rzeczywistości i dokonywanie refleksji nad własnym zachowaniem i działaniem. A
nawet z dystansem i humorem komentowanie swojego działania. Ci nieliczni
potrafią na podstawie nowych informacji modyfikować swoje działania. Pozostaje
jednak wątpliwość, czy takie osoby można dalej nazwać jeszcze narcyzami.
Szefów o niezdrowej osobowości
narcystycznej można poznać po tym, że bardziej im zależy na podziwie niż na osiągnięciu
długofalowych celi firmy. Podejmują śmiałe działania, nie dla osiągnięcia
rezultatów, ale ich motywem jest uzyskanie chwały i aplauzu dla samego siebie.
Zazwyczaj zmierzają do osiągnięcia
swoich zamierzeń za wszelka cenę nie zważając, jaki to może mieć wpływ na
innych ludzi.
Ich brak empatii i egoizm powoduje,
że mogą podejmować decyzje, które dla wielu ludzi są osobistą katastrofą
(często dla większości członków organizacji), kiedy na przykład zamykają lub
sprzedają firmę, powodowani wyłącznie swoim interesem, nieczuli na losy innych.
Problemem narcyza jest brak
poczucia własnej wartości, dlatego jego działanie jest cały czas skierowane na
jej bezustanne jej potwierdzanie. Powoduje to nieumiejętność dojrzałego
przyjmowania krytyki a wszelkie zgłaszane wątpliwości odbierają jako ataki na
siebie i swoją pozycję.
Ta obawa przed krytyką skutkuje
lękiem przed poszukiwaniem obiektywnych danych płynących z otoczenia, które
mogą być zagrażające. Niechęć do słuchania innych powoduje pośrednio
nieumiarkowaną skłonność do pouczania wszystkich wokół siebie.
Nie można bezkarnie nie liczyć się
z sygnałami ostrzegawczymi płynącymi z otoczenia czy zdaniem innych i kierować
się głównie pragnieniem poklasku. Narcystyczni przywódcy oczekują tylko i
wyłącznie informacji potwierdzających ich doskonałość i wyimaginowany wspaniały
obraz a pracownicy szybko się uczą, że lepiej jest zmieniać i naginać prawdę do
oczekiwań osób stojących wyżej w hierarchii, bo mówienie prawdy może
doprowadzić do daleko idących kłopotów.
Coraz częściej organizacje staja
się swego rodzaju „targowiskiem próżności” a najlepsza droga do kariery jest po
prostu schlebianie szefom. Pochlebstwu i lizusostwo to najskuteczniejsza droga
do regularnego awansowania. Jeżeli większość pracowników w organizacji dojdzie
do wniosku, że takie zachowanie jest jedynie słuszne i zacznie tak postępować,
organizacja staje się przesiąkniętym wazeliniarstwem tworem narcystycznym się,
w którym oryginalność, samodzielność i własne zdanie staje się kłopotliwą kulą
u nogi.
Szkody, jakie przynosi organizacji
podbijanie bębenka chorobliwym ambicjom szefa i lęk przed wyrażaniem własnego
zdania oraz pełne nieszczerości schlebianie osobom, stojącym wyżej w hierarchii
tworzą sytuację, w której zarządzanie skuteczne staje się mało realne. Warto
jednak zdać sobie sprawę i z tego, że szef-narcyz tych, którzy go podziwiają,
traktuje pogardliwie.
Kiedy w organizacji fałsz staje się
normą (ponieważ wypowiadanie prawdy jest zbyt ryzykowne), traci ona możliwości
kontaktowania się z rzeczywistością co – prędzej czy później – musi przynieść
poważne kłopoty bez względu na jej potęgę czy wielkość. W historii jest na to
aż nadto przykładów. Relacje pomiędzy
pracownikami stają się nieprawdziwe, ponieważ wszyscy uczestniczą w zmowie
potwierdzającej złudzenie doskonałości i nikt nie potrafi i nawet nie chce
powiedzieć, że „król jest nagi”. Wytwarza się coś na kształt organizacyjnej
paranoi u źródeł, której leży zafałszowanie i stłumienie możliwości mówienia
prawdy.
Ci, którzy próbują rozbić mur
wspólnego zakłamania, narażeni są na wściekłość, ze strony otoczenia,
degradację lub zwolnienie, zwłaszcza, że narcystyczni menedżerowie często są
agresywni, kompletnie nie potrafiąc odróżnić i myląc zachowania agresywne i
asertywne.
Typową reakcja narcyza na mówienie
mu prawdy jest wściekłość, choć czasem nie może z różnych względów wyrazić jej
wprost, wtedy będzie szukał do skutku sytuacji, kiedy będzie mógł się zemścić
na tym, kto chciał podkopywać jego poczucie doskonałości. W organizacji
pochlebców trzeba zajmować swoje miejsce w chórze inaczej sankcje będą
bezlitosne. Prawda jest zbyt zagrażająca. Przecież inni istnieją tylko po to,
aby go adorować i to jest jedyna dobra przyczyna ich działania.
Złości narcystycznego szefa może
być bardzo groźna, ponieważ, jak wcześniej zaznaczyliśmy, poziom jego empatii
jest żaden albo bardzo niski, zatem nic go nie będzie hamowało w niszczeni
osoby, którą uzna za wroga. Z tych powodów dochodzi nader często do mobbingu i
to w najbardziej niebezpiecznej postaci.
Osoby narcystyczne są często tak
skoncentrowane na sobie, że nie są zdolne do "wyjścia poza siebie”; jeśli
taka sytuacja dotknie organizację, zaczyna ona zajmować się tylko i wyłącznie
własnymi sprawami. Jeśli zdarzy to się organizacji budżetowej, ucierpią na tym
jej klienci, np. interesanci w urzędach, natomiast jeśli przedsiębiorstwo
produkcyjne lub usługowe – przypomina to smoka, która pożera swój własny
ogon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz