Kto
nie modli się do Boga, modli się do diabła
Papież Franciszek
«Idź,
Franciszku, i napraw mój zrujnowany Kościół».
Najbardziej radykalną zmianą, jaka
być może to być martwym i ożyć na nowo do wieczności. Umrzeć i żyć. Warto choć
chwilę pomyśleć, jakie konsekwencje niesie ze sobą pusty Grób Pański dla
każdego człowiek bez wyjątku. W filmie Mela Gibsona upadający pod krzyżem
Chrystus mówi - do przejętej do głębi jego cierpieniem Marii – Matko, ja
wszystko czynie nowe.
Niestety nasza cywilizacja dość
mocno się popsuła. Istotę tej degradacji trafnie odczytał Benedykt XVI czego
przykładem jest to, co powiedział, w swoim przemówieniu w Bundestagu (Berlin, 22.09.2011) kiedy zauważył „Czymże
są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa, jeśli nie wielkimi bandami
rozbójników?” – powiedział kiedyś św. Augustyn. My, Niemcy, wiemy z własnego
doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami.”
Bandy rozbójników? To by się
zgadzało. O czym jeszcze mówi emerytowany papież?
Ø
Kościół nie odpowiada na pytania stawiane mu
przez społeczeństwo
Ø
Mamy urządzenia łączące nas z cały światem, a
jesteśmy samotni i smutni – mentalności techniczna pozbawiła przestrzeni
publiczna moralności – zniszczyła wartości uniwersalne
Ø
Konsekwencje działania decydują o tym, co jest
moralne a co nie
Ø
Niszczy nas cywilizacja śmierci „Kiedy człowiek
stawia swój egoizm, pychę i wygodę ponad wymaganiami prawdy, odwraca się
porządek – mówi Benedykt – już nie jest uwielbiany Bóg, któremu należy się
wyłączne uwielbienie; obiegowa opinia bierze górę nad człowiekiem.
Ø
Przeżywamy moralny zawał serca
Ø
Wykluczono Boga ze strefy publicznej, moralność
oddzielono od religii.
Ø
Banalizowanie zła i przyjmowanie infantylnego,
lukrowanego obrazu Boga i Jezusa
Ø
Kryzys rodziny w krajach zachodnich
(Za Ks. Robert Skrzypczak, Wenecja
rebelia.pl)
W ostatnich czasach do reformatorów
nie mamy specjalnego szczęścia. Może dlatego, że zanim ponaprawiają samych
siebie pragną za wszelka cenę, czy to się komuś podoba, czy nie reformować cały
świat, a nawet pobliski kosmos. Może jest też inna droga? Może by tak na
odwrót? Patron aktualnego papieża robił tak właśnie.
Franciszek z Asyżu - zapewne za
sprawa bożą - przyśnił się Innocentemu III w 1207 r: papież zobaczył we śnie
bazylikę św. Jana na Lateranie, matkę wszystkich kościołów, która chyliła się
ku upadkowi, i małego, niepozornego zakonnika, podpierającego ją swoimi
ramionami, żeby nie runęła. (www.opoka.org.pl)
Św. Franciszek swoją niezwykłą pobożnością,
pokorą i sposobem życia dał bardzo silny oddolny impuls naprawy Kościoła, który
wykorzystał papież Innocenty III. Podstawą jego skuteczności było:
Ø
Bardzo jasna i urzekająca wizja naśladowania
Jezusa bez żadnych kompromisów
Ø
Osobisty przykład, jakie daje życie Franciszka
Ø
Pokora i konsekwencja w działaniu połączona z
pracowitością i niezwykłą odwagą
Kolejnym reformatorem, któremu się warto przyjrzeć był św.
Benedykt. Jak powiedział Papież Grzegorz Wielki (540-604)„Był mąż, z łaski Bożej i z imienia Błogosławiony (Benedictus), którego
życie przepełniała świętość.”
Św. Benedykta mnisi praktycznie siłą zabrali z jego
spokojnej groty (Subiaco, 72
km na wschód od Rzymu (Monte Albano), w której prowadził
samotnicze życie i zrobili opatem. Jednak niedługo potem odmieniło im się i
chcieli go truć bo zniechęcił ich swoimi trudnymi wymaganiami. Dzięki Bogu nie
udało się im. Benedykt wrócił do swojej groty ale uczniowie znów zaczęli się
wokół niego gromadzić, wiec założył klasztor na Monte Cassino.
O regule zgromadzenia Benedyktyńskiego mówi się, że była
pierwsza prawdziwą konstytucją europejską. Zresztą jak pamiętamy Benedykt jest
właśnie patronem Europy.
Co proponuje ten
święty nam wszystkim? Ora et labora. Módl się i pracuj. A Jan Pawel II dodał
powołując się na Grzegorza Wielkiego: „Módl
się, pracuj i nie bądź smutny ”. Czy to zły plan na życie? Papież dodaje, że
takie podejście mogłoby nas skutecznie wyzwolić od konsumpcjonizmu. Karolowi
Wielkiemu tak się podobała benedyktyńska reguła, że wprowadził ja do wszystkich
zakonów cesarstwa. Dzisiaj zamiast ora et
labora ogół przychyla się do chleba i
igrzysk, co na dłuższą metę może nie być zdrowe, ani dobre.
Jak doszedł Św. Benedykt do tak dobrych rezultatów? Od
czego musiał rozpocząć.
Psychologia każdemu chętnemu proponuje wiele narzędzi,
którymi może zmieniać sam siebie. Psycholodzy uważają, że zmieniać samego siebie można na dwa sposoby:
Ø
zmieniać swoje wnętrze lub
Ø
własne zachowanie, (czyli modyfikować to, co
robimy w rzeczywistości).
Wszystko zaczyna się od tego, co chcemy zmienić w swoim
życiu i jaki cel nam w tym przyświeca. Jest bardzo istotne abyśmy od razu nie
przyjmowali zbyt dużego pola działania i skupili się na czymś bardzo
konkretnym. Przy wyborze warto się zastanowić czy rzeczywiście bardzo zależy
nam na tej zmianie i czy mamy taki poziom kontroli nad swoim zachowaniem, że
jest to realne.
Benedykt postanowił przed pouczaniem innych, że koniecznie
musi pokonać trzy podstawowe pokusy każdej istoty ludzkiej:
Ø
pokusę samopotwierdzania się i pragnienia
umieszczenia siebie w centrum
Ø
pokusę zmysłów
Ø
pokusę gniewu i zemsty
Był pewien, że dopiero jak upora
się z tymi zadaniami będzie mógł coś wartościowego powiedzieć innym. Już przy
pierwszym spojrzeniu trzeba powiedzieć, że nie są to zadania banalne.
Co znaczy w praktyce owa pokusa samopotwierdzania
się i pragnienia umieszczenia siebie w centrum? Oznacza pragnienie, aby na
oczach wszystkich potwierdzić swoją wartości i wyjątkowość, jak też we własnym
samouwielbieniu zbliżającym się do próżności .
Cóż więc robić? Ano czynić, co
należy i nie oczekiwać poklasku jak też nie wyciągać z sukcesów czy porażek
przesadnych wniosków co do szczególnej kondycji swojej osoby. To chyba Ronald
Reagan miał na biurku dewizę: Można dużo
zdziałać jak się nie dba komu będzie przypisana zasługa.
Co do
stawiania siebie w centrum, na piedestale ("Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego
rodzeństwa, Siedząc szczur na ołtarzu ) trzeba powiedzieć, że jak w
centrum twoich spraw stoi Pan Bóg to inne zajmują właściwe miejsce. Jak stoisz
w centrum ty (twoja miłość własna) pieniądze czy rozgłos to nie jest to na
dłuższą metę dobre rozwiązanie. Tam skarb
gdzie jest serce twoje. Egoista, czy narcyz nie ma innym zbyt wiele
pożytecznych rzeczy do powiedzenia a jego życie jest wyzbyte prawdziwej
przyjaźni i miłości. I prawdy.
Co do pokusy zmysłów to sprawa jest
raczej jasna: idzie o wstrzemięźliwości w piciu i jedzeniu, a także o
umiarkowanie seksualne i wierności małżeńską, czyli przykazanie szóste.
Gniew i zemsta to też nie łatwe
zadanie. Rezygnacja z zemsty zwłaszcza wtedy kiedy uważamy, że z całą pewnością
mamy rację nie jest taka prosta. Mimo, że już sycylijczycy uważali , że zemsta to czas spędzony w piekle oraz,
że świetnie wiemy, iż korzyści jakie ona przynosi są pozorne to….jakże
niechętnie gotowi jesteśmy jej poniechać. Wielu ludzi uważa, że jeśli nie
dokona zemsty będzie uznanych za gorszych, niehonorowych, czy tchórzliwych.
Św. Benedykt dopiero gdy te cele
osiągnął uznał, że może nauczać innych. Niebywałe a dziś całkiem niespotykane. W ten sposób, uspokoiwszy swą duszę, gotów
był panować w pełni nad popędami własnego ja i być tym samym twórcą panującego
wokół siebie pokoju. Dopiero wtedy postanowił założyć swe pierwsze klasztory w
dolinie Anio, w pobliżu Subiaco (kosciol.wiara.pl)
Trzeba być bardzo ostrożnym przy propozycjach
zmiany całego świata, kiedy my sami ze sobą mamy wiele do zrobienia. Może zanim
spróbujemy zmienić wszystko wokół nas popracujmy odrobinę ze sobą?
Mamy wiele do zrobienia.