Indyferentyzm nasz powszedni
Nie
interesuję się polityką! To nie dla mnie! – To zdanie możemy bardzo często słyszeć,
kiedy chcemy porozmawiać o czymś, co wykracza poza sport i medialne plotki. W
latach osiemdziesiątych byłoby to nie do pomyślenia. Ktoś kto deklarował, że
nie interesuje się polityką i sprawami Polski uznany by został zostałby za
dziwaka lub kogoś mocno podejrzanego.
Ucieczka od spraw publicznych idzie
w parze z zobojętnieniem na wszystko, co nie jest prywatne. Patriotyzm, kryzys,
gospodarka mają o tyle znaczenie o ile naruszają sferę prywatną. Lament
powoduje błędna decyzja urzędnika, niemożność dostania się do lekarza
specjalisty. Póki jesteśmy zdrowi i mamy trochę kasy jest wszystko OK. Jak
wiemy szczytem marzeń wielu Polaków jest bycie urzędnikiem państwowym, bo tam
na etacie, ich zdaniem, można prowadzić słodkie dolce far niente i mieć w nosie
wszystko i wszystkich.
Oczywiście nie dotyczy to każdego. Istnieje
grono ludzi bardzo zaangażowanych i ideowych czego mogą dowodzić ostatnie
wielkie demonstracje w Warszawie zorganizowane przez Solidarność, środowiska
związane z Radiem Maryja i Telewizji trwam oraz PIS. Jednak podział pomiędzy
zaangażowanymi i obojętnymi staje się coraz bardziej widoczny i wiele wskazuje,
że wbrew optymistycznym wizjom aktywistów tych obojętnych jest więcej.
Przebudzenie widzi ten, kto chce je widzieć.
Władimir Bukowski, świetny pisarz i
politolog rosyjski twierdzi, że źródła zła w Rosji wynikają przede wszystkim z
indyferentyzmu szerokich rzesz społeczeństwa. Wiele wskazuje, że i w naszym
kraju nie jest inaczej.
Co to jest indyferentyzm? Inaczej
mówiąc to postawa zobojętnienia dotycząca bardzo różnych dziedzin życia: spraw
politycznych, społecznych, religijnych. czy nawet identyfikacji z danym
terytorium.
Generalnie mówiąc: obojętność wobec
norm panujących w danej społeczności. Prowadzi to do relatywizmu norm. W
konsekwencji do zatarcia różnicy pomiędzy dobrem i złem, co w skutkuje
nihilizmem. Nihilizm to brak wiary w
istnienie jakichkolwiek pewnych lub absolutnych norm moralnych i wszelkich innych.
Oznacza brak sensu i celu ludzkiego istnienia.
Wynika z tego, że konsekwencje
indyferentyzmu są bardzo poważne, ponieważ prowadzą do degeneracji naszej
cywilizacji (łacińskiej) państwa i narodu, któremu zostanie odebrany sens
istnienia. Może rzeczywiście lepiej być europejczykiem (chociaż takiego narodu
nie ma) niż Polakiem?
Skąd się bierze indyferentyzm? Spójrzmy na problem systemowo. Zjawisko to
wywołuje, nie jeden, ale kilka wzajemnie powiązanych czynników. Z czego wynika
wszechogarniająca obojętność na sprawy publiczne?
Przede wszystkim z prania mózgu
dokonywanego co dziennie przez media, które propagują prymitywny hedonizm i konsumpcjonizm i użycie za wszelką cenę. Taka
postawa rodzi (zaspokojona lub nie) prędzej, czy później frustrację i nudę.
Jeśli nie możesz konsumować, bo zarabiasz zbyt mało stajesz się wykluczony i
bezwartościowy.
Jeżeli masz pieniądze i bez
umiarkowania wydajesz je na wszelkie dobra i usługi wchodzisz na kolej stopnie
spirali hedonistycznej i zmierzasz do nikąd, ponieważ nigdy nie osiągniesz
zaspokojenia i zadowolenia. Zawsze możesz mieć lepszy komputer albo telefon,
szybszy samochód czy bardziej okazały dom. Sprowadzenie całej aktywności
człowieka do zarabiania pieniędzy i wydawania ich (konsumowania, które stanowi
o jego statusie i wartości) w efekcie powoduje zobojętnienie na problemy innej
natury. Zanik motywacji prospołecznych w tym patriotycznych i wolnościowych.
Pieniądze są ważne, ale jeśli stają się Bogiem to przesłaniają cały świat.
Z drugiej strony podobne
konsekwencje rodzi skrajna bieda. Człowiek bez wytchnienia goniący za każdym
groszem, żeby zaspokoić podstawowe potrzeby swoje i rodziny często nie ma czasu
i ochoty głębiej zaangażować się w kwestie społeczne. Warto, żeby o tym
pamiętali politycy, którym co miesiąc wpływają pensje poselskie na konto, wysyłający
innych na barykady.
Skostniała struktura społeczna
(efekt złodziejskich prywatyzacji, ordynacji wyborczej i finansowania partii
politycznych) nie daje wielu szans na awans. W Polsce jest bardzo mała
wymienialność kadr i ma wszelkie znamiona partyjniactwa, nepotyzmu i
kolesiostwa, co każdy może potwierdzić własnym życiowym doświadczeniem. A skoro
życie społeczne nie daje szans realizacji swoich pomysłów to nie warto nim się
zajmować.
Czy to jest ucieczka od wolności Ericha
Fromma, czy postawa Felicjana Dulskiego: A
dajcie wy mi wszyscy święty spokój ! to rzecz do rozstrzygnięcia.
Zanik patriotycznego wychowania w szkole,
wielu głównych mediach i licznych rodzinach też nie pomaga wychowywać młodych
ludzi zaangażowanych w życie publiczne. Każdy kto ma oczy ten widzi, że w przestrzeni
publicznej doskonale funkcjonują ludzie. skompromitowani aferami korupcyjnymi,
brakiem kompetencji oraz sprawami związanymi z Tragedią Smoleńską. Takie wzorce
nie pozostają to bez wpływu na postawy młodszych i starszych Polaków. Bezwstyd
i bezkarność wielu postaci publicznych i oficjeli odstręcza od uczestniczenia w
życiu społecznym.
Do tego nie umiemy i nie chcemy rozmawiać
o polityce, bo w opinii wielu jest ona brudna a politycy sprzedajni. Popieranie
tej, czy tamtej partii przypomina wyznanie wiary lub wstąpienie do sekty. Każde
podważenie własnego zdania, opinii prowadzi do zacietrzewienia i konfliktów.
Jeszcze dwa słowa o mediach. Media
nie komunikują, ale w większości indoktrynują, prowadzą propagandę ekipy trzymającej władze. Knajacki, prymitywny
(często pełen agresji i seksu) poziom rozrywki też nie pozostaje bez wpływu na sposób
widzenia świata i postawy odbiorców. Społeczeństwo w oczywisty sposób
kontrolowane jest poprzez rozrywkę. Media nie propagują postaw patriotycznych,
zaangażowanych społecznie ale sprzedają wizję człowieka ograniczonego, prymitywnego,
którego zainteresowania nie wykraczają poza hasła propagandowe, sport, popularne
seriale i plotki.
Jak w tym kontekście można ocenić
role Kościoła i duchowieństwa jest sprawą dyskusyjną.
Kard. Gianfranco Ravasi,
przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury w wywiadzie dla Gościa Niedzielnego
mówi tak:
Trzecim
wyzwaniem, jeszcze bardziej złożonym, jest zjawisko obojętności
(indyferentyzmu). Jest ono pośrednio owocem sekularyzacji, ale niekoniecznie i
nie tylko. Dzisiejszy indyferentyzm religijny nie polega na zaprzeczaniu
istnieniu Boga, ale związany jest z odrzuceniem wszelkich obowiązujących
wartości. Jest to postawa, której towarzyszy niezdolność odkrycia głębszego
sensu egzystencji. Oznacza brak wrażliwości kulturalnej i duchowej.
Ostrzega, że indyferentyzm jest
gorszy nawet od ateizmu teoretycznego, który jest pewną propozycją myślową. Indyferentyzm
proponuje całkowitą obojętność wobec norm i wartości oraz zagłusza pytania
metafizyczne tkwiące w człowieku.
Poziom samoorganizacji w Polsce
jest mały. To też nie pomaga znaleźć swojego miejsce w życiu społecznym nawet
jak ktoś ma na to ochotę.
Warto przy okazji tych rozważań
zauważyć, że ludzie zaangażowani politycznie mają mylną (czy niepełną) perspektywę,
ponieważ często uważają, że sprawami które są dla nich ważne żyje większość
ludzi w Polsce. Nie jest to prawda, a myślenie życzeniowe. Politycy, działacze
społeczni zazwyczaj kontaktują się wyłącznie z ludźmi, którzy podzielają ich
pasje i poglądy i chcą z nimi rozmawiać. Do innych fatygują się rzadko, o ile
to w ogóle robią.
Nastały czasy misjonarzy czy jak
kto woli pracy organicznej.
Pamiętacie Najdłuższą wojnę nowoczesnej
Europy? Filmowa saga ukazująca na
przykładzie kilku rodzin walkę Polaków z naporem germanizacyjnym w Wielkopolsce
w okresie od 1815 do 1918 roku. Wielu krytyków zaliczyło "Najdłuższą
wojnę..." do "najmądrzejszych i najważniejszych polskich
seriali". "Oto historia jedynej polskiej wojny w XIX wieku,
konsekwentnie przeprowadzonej i do końca wygranej, o której jednak głucho w
podręcznikach historii. Czy dlatego, że jej największe batalie stoczono nie na
koniu i z szablą, ale w zaciętej, organicznikowskiej pracy na wszystkich polach
społecznej aktywności, od handlu, bankowości i wzorowej organizacji życia
gospodarczego poczynając, a na wysokiej kulturze rolnej chłopa wielkopolskiego
kończąc? (filmpolski.pl)
Samo gadanie to wiele za mało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz